Ćwiczenia na stawy a odchudzanie: jak trenować, by sobie nie zaszkodzić

0
1
Rate this post

Spis Treści:

Dlaczego bolące stawy nie wykluczają odchudzania

Nadwaga, obciążenie stawów i ból – co się dzieje w środku

Nadprogramowe kilogramy działają na stawy jak dodatkowy plecak noszony przez całą dobę. Każdy krok, wchodzenie po schodach czy zwykłe stanie w kolejce oznacza większe siły ściskające działające na chrząstkę, więzadła i mięśnie. Najmocniej „dostają” kolana, biodra, stawy skokowe i kręgosłup lędźwiowy.

Przyjmuje się, że 1 kg nadwagi to nawet kilka kilogramów dodatkowego obciążenia na staw kolanowy podczas chodzenia. Jeśli tych kilogramów jest kilkanaście lub kilkadziesiąt, stawy przez lata pracują ponad swoje możliwości. Pojawia się ból, sztywność, „trzaski”, a w badaniach obrazowych – zmiany zwyrodnieniowe.

To jednak nie oznacza, że jedyną opcją jest unikanie ruchu. Brak aktywności jeszcze bardziej pogarsza sytuację: mięśnie słabną, staw traci stabilizację, przykurcze ograniczają zakres ruchu, a waga rośnie, dalej obciążając układ ruchu. Błędne koło się zamyka.

Klucz polega nie na rezygnacji z ruchu, ale na takiej modyfikacji aktywności, by zmniejszyć szkodliwe obciążenia, jednocześnie dając stawom bodźce do regeneracji i wzmacniania.

Nieprzyjemny wysiłek a ból szkodliwy – jak to odróżnić

Osoba z nadwagą i bólem stawów często przerywa każdy wysiłek już przy pierwszym dyskomforcie, bo pojawia się lęk: „zaraz coś uszkodzę”. Z drugiej strony są osoby, które zaciskają zęby i ignorują wyraźne sygnały ostrzegawcze, co kończy się poważniejszym urazem. Potrzebny jest środek.

Pomaga prosta zasada rozróżniania rodzaju bólu:

  • Ból „treningowy”, akceptowalny – tępy, rozlany, umiarkowany dyskomfort (np. 3–4/10), pojawia się w trakcie wysiłku lub tuż po nim, ustępuje w ciągu kilkunastu godzin, nie nasila się z minuty na minutę.
  • Ból ostrzegawczy, szkodliwy – ostry, kłujący, wyraźnie zlokalizowany (np. punkt w kolanie), pojawia się nagle, nasila się przy każdym kolejnym ruchu, może utrzymywać się lub narastać w spoczynku, czasem wybudza w nocy.

Jeśli pojawia się ostry, nowy ból, ruch należy przerwać lub mocno zmodyfikować. Gdy to głównie „zmęczenie” stawów czy mięśni i łagodny dyskomfort, najczęściej oznacza to, że ciało po prostu dawno nie pracowało i adaptuje się do nowego bodźca. Tu nie trzeba panikować – raczej odpowiednio dobrać intensywność i czas treningu.

Jak ruch realnie pomaga stawom

Staw nie jest biernym zawiasem, który się wyciera jak zawias w drzwiach. Chrząstka stawowa odżywia się dzięki ruchowi. W trakcie zginania i prostowania dochodzi do „pompowania” płynu stawowego, który dostarcza składników odżywczych i usuwa produkty przemiany materii. Im dłużej staw jest unieruchomiony, tym gorzej się odżywia.

Aktywność fizyczna poprawia też ukrwienie struktur okołostawowych – mięśni, ścięgien, torebek stawowych. Wzmacniają się mięśnie stabilizujące, które przejmują część obciążeń. Dobrze dobrany ruch może:

  • zmniejszyć sztywność poranną stawów,
  • zwiększyć zakres ruchu (np. łatwiej kucnąć, wejść po schodach),
  • obniżyć odczuwany ból dzięki lepszemu ukrwieniu i działaniu przeciwzapalnemu wysiłku,
  • poprawić propriocepcję, czyli „czucie pozycji” stawu, co zmniejsza ryzyko skręceń i urazów.

U wielu osób z chorobą zwyrodnieniową stawów systematyczne, łagodne ćwiczenia po kilku tygodniach zmniejszają ból bardziej niż same leki przeciwbólowe. Warunek: aktywność musi być dobrze dobrana do aktualnych możliwości.

Lęk przed zniszczeniem stawów – jak do tego podejść

Wiele osób powtarza: „lekarz powiedział, że mam zniszczone kolana, więc nie mogę ćwiczyć”. Często kryje się za tym nadinterpretacja. W chorobie zwyrodnieniowej rzeczywiście niektóre aktywności o wysokim obciążeniu (np. biegi po asfalcie, skoki) mogą przyspieszać dolegliwości, ale ruch jako taki nie niszczy stawów – ruch niewłaściwy tak.

Bezpieczny trening przy nadwadze i problemach ze stawami opiera się na:

  • pozycjach odciążających (leżenie, siad, podpór),
  • łagodnych zakresach ruchu,
  • neutralnej osi stawu (kolano i stopa w jednej linii, brak „zapadania” do środka),
  • treningu w środowisku zmniejszającym ciężar ciała (woda, rower stacjonarny, orbitrek).

Przestawienie się z myślenia „ruch niszczy moje stawy” na „odpowiedni ruch pomaga moim stawom” jest często największą zmianą. Z czasem, gdy ból maleje, a waga spada, taka osoba sama czuje, że ciało „chce” więcej aktywności.

Kiedy konieczna jest konsultacja przed rozpoczęciem ćwiczeń

Nie każda sytuacja pozwala na start od razu, nawet od bardzo łagodnych ćwiczeń. Warto zacząć od lekarza lub fizjoterapeuty, gdy występują:

  • nagły, silny ból stawu po urazie (upadek, skręcenie),
  • wyraźny obrzęk, zaczerwienienie, uczucie gorąca w obrębie stawu,
  • ból, który budzi w nocy lub jest stały i nasila się niezależnie od obciążenia,
  • zablokowanie stawu (brak możliwości pełnego zgięcia/prostowania),
  • gorączka, złe samopoczucie ogólne z towarzyszącym bólem stawów,
  • poważne choroby współistniejące: zaawansowana choroba serca, niekontrolowane nadciśnienie, zaawansowana cukrzyca, RZS w ostrej fazie.

W takich przypadkach specjalista pomoże dobrać poziom obciążenia, ewentualnie zleci diagnostykę (RTG, USG, badania krwi), a czasem rozpocznie leczenie, które umożliwi bezpieczny trening. Najczęściej jednak, przy przewlekłych, „codziennych” bólach kolan czy kręgosłupa, łagodna aktywność jest wręcz zalecana.

Starsza para rozciąga się na macie w siłowni, dbając o sprawność stawów
Źródło: Pexels | Autor: Kampus Production

Jak ruch wspiera odchudzanie przy problemach ze stawami – podstawy fizjologii

Dlaczego sam deficyt kaloryczny rzadko wystarcza

Teoretycznie, żeby schudnąć, wystarczy jeść mniej, niż się wydatkuje. W praktyce osoby z bolącymi stawami, które ograniczają się tylko do diety, często szybko trafiają w ślepą uliczkę. Powody są trzy:

  • Spadek metabolizmu spoczynkowego – przy braku ruchu ciało traci mięśnie, które są „energetycznie drogie”. Im mniej mięśni, tym mniej kalorii spalamy w spoczynku, więc deficyt trzeba ciągle zwiększać.
  • Gorsze samopoczucie i większy apetyt – umiarkowany ruch poprawia wrażliwość na insulinę, reguluje hormony głodu i sytości, poprawia nastrój. Sama dieta bez ruchu często wiąże się z większą huśtawką nastroju i napadami jedzenia.
  • Zamknięte koło bólu – brak ruchu pogarsza stan stawów i nasila ból, co ogranicza każdą spontaniczną aktywność. Spalamy mniej, nawet jeżeli „ćwiczymy siłę woli” przy jedzeniu.

Połączenie łagodnej aktywności fizycznej z rozsądnym deficytem kalorycznym pozwala schodzić z masy ciała mniejszym kosztem – zarówno dla psychiki, jak i dla stawów.

Niższa intensywność, dłuższy czas – sprzymierzeniec stawów

Osoby z nadwagą często kojarzą „skuteczny trening na odchudzanie” z mocnym wyciskaniem: zadyszka, pot na czole, domsy przez trzy dni. W przypadku wrażliwych stawów taki schemat szybko kończy się przeciążeniem. Lepiej działa trening o niższej intensywności, ale za to częstszy lub dłuższy.

Dla stawów i układu krążenia korzystny jest poziom, przy którym można jeszcze prowadzić rozmowę – tzw. tempo konwersacyjne. W takiej intensywności organizm chętnie korzysta z tłuszczów jako źródła energii, a jednocześnie stawy nie otrzymują szokowo zbyt dużych sił.

Przykład: zamiast jednego 40-minutowego, męczącego treningu w tygodniu, lepiej wykonać:

  • 5–6 razy po 15–20 minut spokojnego marszu lub jazdy na rowerze stacjonarnym,
  • codziennie po 2–3 krótkie bloki 8–10 minut ćwiczeń w pozycji siedzącej lub leżącej.

Organizm sumuje tę aktywność, a stawy mają czas na adaptację i regenerację.

Wzmacnianie mięśni jako „pancerz” ochronny dla stawów

Mięśnie to naturalny stabilizator stawów. Kiedy są silniejsze i lepiej kontrolowane, przejmują część obciążenia z chrząstki i więzadeł. Szczególne znaczenie ma:

  • mięsień czworogłowy uda i pośladkowe dla kolan i bioder,
  • mięśnie brzucha i grzbietu dla kręgosłupa,
  • mięśnie łydek i stopy dla stawów skokowych.

Bezpieczny trening siłowy przy nadwadze nie musi oznaczać sztangi czy skomplikowanych maszyn. Skutecznie działają:

  • ćwiczenia z ciężarem własnego ciała w odciążeniu (np. w leżeniu, siedzeniu przy ścianie),
  • gumowe taśmy oporowe o małym i średnim oporze,
  • lekkie hantle lub butelki z wodą,
  • izometria – napięcie mięśni bez ruchu w stawie.

Wzrost siły mięśniowej poprawia także komfort na co dzień: łatwiej wejść po schodach, wstać z krzesła, przenieść zakupy. To automatycznie zwiększa dzienny wydatek energetyczny.

NEAT – codzienna aktywność, która nie przeciąża stawów

NEAT (Non-Exercise Activity Thermogenesis) to cała energetyczna „otoczka” wokół treningu – chodzenie po domu, sprzątanie, praca w ogrodzie, wstawanie z krzesła, gestykulacja. U osób z bólem stawów NEAT często spada do minimum, bo każdy ruch wydaje się zagrożeniem.

Tymczasem delikatne podniesienie NEAT przy mało agresywnym treningu bywa skuteczniejsze niż dokręcanie śruby na siłowni. Można to zrobić, nie fundując stawom dodatkowego cierpienia:

  • częstsze wstawanie z krzesła i przejście kilku kroków co 30–40 minut,
  • chodzenie po mieszkaniu podczas rozmowy telefonicznej,
  • wykonywanie prostych ćwiczeń w siadzie przy biurku (unoszenie kolan, krążenia stopami),
  • zastąpienie części pracy siedzącej pozycją stojącą przy wyższym blacie (jeśli stawy bioder i kręgosłup na to pozwalają).

Każdy taki mały ruch to kropla do dziennego „wiaderka” kalorii. W skali tygodni i miesięcy robi to dużą różnicę, szczególnie gdy główny trening z przyczyn zdrowotnych musi być delikatny.

Przykład: od bólu kolan do większej swobody ruchu

Wyobraźmy sobie osobę z dużą nadwagą i bólem kolan, która nie jest w stanie swobodnie chodzić dłużej niż 5–7 minut. Zamiast ambitnego planu biegowego, zaczyna od:

  • 2–3 serii po 8–10 powtórzeń wstawania z wyższego krzesła dziennie,
  • jeden blok 10 minut marszu po mieszkaniu w spokojnym tempie,
  • prostych ćwiczeń w siadzie: prostowania kolan, krążenia stóp, napinania mięśni uda.

Po 2–3 tygodniach jest w stanie przejść 10–12 minut ciągiem, a ból kolan po wysiłku jest mniejszy niż na początku. Po 2–3 miesiącach umiarkowanej pracy, w połączeniu z deficytem kalorycznym, traci kilka kilogramów. Stawy mają mniejsze obciążenie, więc tolerują coraz dłuższe spacery. Trening wciąż jest mało spektakularny, ale systematyczność i brak przeciążeń dają realne efekty.

Dorośli wykonują jogę z klockami w jasnym studiu, dbając o stawy
Źródło: Pexels | Autor: Yan Krukau

Ocena wyjściowa: w jakim stanie są stawy i reszta ciała

Samobadanie – gdzie i kiedy pojawia się ból

Zanim zacznie się bezpieczny trening przy nadwadze i wrażliwych stawach, dobrze jest zebrać kilka podstawowych informacji o swoim ciele. Prosty „wywiad ze sobą” pozwala potem dobrać odpowiedni rodzaj ćwiczeń.

Pomocne pytania:

  • Gdzie dokładnie boli? Kolana z przodu, po bokach, za rzepką? Biodra – w pachwinie czy po bocznej stronie? Kręgosłup – lędźwiowy czy szyjny?
  • Jak zmienia się ból przy różnych aktywnościach

  • Kiedy ból się nasila? Podczas schodzenia w dół, dłuższego stania, wstawania z niskiego krzesła, dźwigania, pochylania się? A może przy szybszym chodzeniu lub podbieganiu do autobusu?
  • Kiedy ból maleje? Po krótkim „rozchodzeniu”, po lekkim rozruszaniu w domu, czy dopiero po przyjęciu leku przeciwbólowego i odpoczynku?
  • Jak długo utrzymuje się po wysiłku? Kilka minut, godzinę, czy „ciągnie się” przez następny dzień?

Informacje o tym, jak ból reaguje na ruch, są często ważniejsze niż sam fakt, że „coś boli”. Jeśli dyskomfort lekko rośnie w trakcie aktywności, ale po krótkim odpoczynku wyraźnie się zmniejsza, zwykle oznacza to, że staw jest raczej „zardzewiały” niż faktycznie uszkodzony.

Proste testy funkcjonalne, które można zrobić w domu

Nie są to badania medyczne, ale dają orientację, od jakiego poziomu zacząć. Dobrze jest zapisać sobie wynik przed startem, a potem wrócić do niego po kilku tygodniach.

  • Test wstawania z krzesła – usiądź na stabilnym krześle, stopy całe na podłodze, ręce skrzyżowane na klatce piersiowej (jeśli to zbyt trudne, na początku możesz pomagać sobie rękami na udach). Sprawdź:
    • ile kontrolowanych powtórzeń wstawania i siadania wykonasz bez nasilenia bólu (np. w 30 sekund),
    • czy jedno kolano „ucieka” do środka,
    • czy musisz mocno odpychać się rękami.
  • Test marszu po mieszkaniu – ustaw stoper i idź po pokoju lub korytarzu w swoim normalnym tempie. Zwróć uwagę:
    • po ilu minutach pojawia się wyraźny dyskomfort w stawach albo zadyszka,
    • czy ból narasta gwałtownie, czy raczej „powoli się wkręca”,
    • czy po zatrzymaniu ból ustępuje w ciągu 1–2 minut.
  • Test ruchu w stawach – w spokojnych warunkach, najlepiej przed lustrem:
    • delikatnie pochyl się w przód i w tył, skręć tułów w prawo i w lewo,
    • zrób kilka powolnych krążeń ramion,
    • na siedząco wyprostuj po kolei każde kolano, zrób krążenia stopami.

    Zaznacz, w której fazie ruchu pojawia się ból (na początku, w środku, na końcu) i czy jest symetryczny.

Jeżeli już przy tych prostych czynnościach ból jest bardzo silny albo ruch jest mocno ograniczony, bezpieczniej najpierw skonsultować się ze specjalistą, a dopiero potem układać plan treningu.

Jak uwzględnić masę ciała, kondycję i choroby współistniejące

Same stawy to tylko część układanki. Dwie osoby o podobnym bólu kolan mogą dostać całkowicie inne zalecenia treningowe, gdy różni je kondycja krążeniowo-oddechowa i ogólny stan zdrowia.

  • Masa ciała – przy większej otyłości:
    • startuje się częściej od pozycji siedzących i leżących,
    • mocno ogranicza się ćwiczenia w klęku i głębokich przysiadach,
    • krótsze, ale częstsze sesje są zwykle lepiej tolerowane.
  • Układ krążenia i oddechowy – przy nadciśnieniu, chorobie serca, dusznościach:
    • intensywność ustala się tak, by oddech był przyspieszony, ale umożliwiał mówienie,
    • unia się długiego wstrzymywania powietrza przy wysiłku (napinanie „na bezdechu”),
    • lepiej zacząć od aktywności ciągłej o bardzo umiarkowanym tempie niż od interwałów.
  • Choroby metaboliczne – cukrzyca, dna moczanowa, zaburzenia tarczycy:
    • czas treningu warto powiązać z posiłkami i lekami (np. insulina),
    • przy dnie moczanowej planuje się ruch tak, by nie prowokować długich okresów odwodnienia i przegrzania,
    • przy niedoczynności tarczycy postęp często jest wolniejszy – ważniejsze jest stałe minimum niż rzadkie „zrywy”.

Takie rozeznanie pozwala uniknąć sytuacji, w której ćwiczenia niby są „dobre na stawy”, ale jednocześnie za bardzo obciążają serce czy powodują niekontrolowane spadki cukru.

Jak dopasować punkt startu – trzy poziomy zaawansowania

Dobrze jest uczciwie ocenić, do której grupy jest się bliżej. To ułatwia wybór ćwiczeń i chroni przed frustrującym porównywaniem się z innymi.

  • Poziom 1 – „start z fotela”:
    • chodzenie ciągiem sprawia kłopot już po kilku minutach,
    • schody są poważnym wyzwaniem,
    • często pojawia się uczucie zmęczenia nawet przy prostych domowych obowiązkach.
    • Trening bazowy: krótkie serie ćwiczeń w siedzeniu i leżeniu, marsz po mieszkaniu, trening w wodzie, jeśli jest dostęp.
  • Poziom 2 – „chodzę, ale z ograniczeniami”:
    • spacer 15–20 minut jest możliwy, ale z dyskomfortem,
    • po dniu „na nogach” stawy są wyraźnie obolałe,
    • czasem pojawia się strach przed niższym siedzeniem czy kucaniem.
    • Trening bazowy: spokojne spacery, rower stacjonarny, proste ćwiczenia wzmacniające w odciążeniu, lekkie ćwiczenia równoważne.
  • Poziom 3 – „w miarę sprawnie, ale z bólem”:
    • możliwy jest dłuższy spacer, ale niektóre aktywności (bieg, skoki, szybkie zejścia po stromych schodach) prowokują ból,
    • po intensywniejszym dniu regeneracja jest wyraźnie wolniejsza niż kiedyś,
    • Trening bazowy: trening obwodowy z ćwiczeniami wzmacniającymi i wytrzymałościowymi o umiarkowanej intensywności, uzupełniony rozciąganiem i ćwiczeniami kontroli ruchu.

Świadomość, w której grupie jest się aktualnie, nie ma nikogo „zaszufladkować”. To punkt wyjścia – celem jest przesunięcie się stopniowo w górę, nawet o pół poziomu.

Kobiety w sportowych strojach rozciągają nogi na stadionie
Źródło: Pexels | Autor: Anna Shvets

Zasady bezpiecznego treningu przy nadwadze i wrażliwych stawach

Jak odróżnić „zdrowy” dyskomfort od niebezpiecznego bólu

Największy lęk często dotyczy pytania: „Skąd mam wiedzieć, że nie przesadzam?”. Przydaje się prosty schemat oceny.

  • Akceptowalny sygnał z ciała:
    • uczucie rozgrzania stawu, lekkie „ciągnięcie” mięśni,
    • ból maksymalnie na 3–4 w skali 0–10 (gdzie 10 to ból nie do wytrzymania),
    • dyskomfort, który wyraźnie maleje w ciągu godziny po zakończeniu aktywności,
    • brak wyraźnego pogorszenia sprawności następnego dnia.
  • Sygnały ostrzegawcze:
    • ból powyżej 5–6 w skali 0–10 w trakcie ćwiczenia,
    • ostry, kłujący ból w jednym, konkretnym punkcie,
    • narastający obrzęk, zaczerwienienie, wyraźne ucieplenie stawu po wysiłku,
    • sztywność i ból utrzymujące się lub nasilające przez 24–48 godzin.

Jeżeli ćwiczenia regularnie wywołują „sygnały ostrzegawcze”, trzeba zmniejszyć zakresy ruchu, liczbę powtórzeń lub zmienić rodzaj aktywności. Nagłe, ostre bóle warto omówić z lekarzem lub fizjoterapeutą.

Progresja „po trochę” – jak bezpiecznie dokładać obciążenia

Ciało z wrażliwymi stawami lubi spokojne tempo zmian. Zamiast co tydzień podkręcać wszystkie parametry naraz, wygodniej przyjąć prostą zasadę: na raz modyfikuję tylko jeden element – czas, częstotliwość albo intensywność.

  • Czas trwania – gdy 10 minut marszu nie nasila bólu, można spróbować 12–13 minut. Po kilku sesjach, jeśli nadal jest dobrze, znów dodać 2–3 minuty.
  • Częstotliwość – zamiast od razu celować w 5 treningów tygodniowo, lepiej zacząć od 2–3 krótszych sesji, a potem dołożyć kolejną.
  • Intensywność – dopiero gdy czas i częstotliwość są stabilne, można lekko przyspieszyć tempo marszu, zwiększyć opór na rowerze czy użyć nieco mocniejszej gumy oporowej.

W praktyce dobrze sprawdza się zasada 10–15%: tygodniowy czas aktywności zwiększa się maksymalnie o taką wartość. Jeśli ktoś ćwiczy łącznie 60 minut tygodniowo, bezpiecznym krokiem jest dołożenie około 6–10 minut, a nie od razu drugie tyle.

Rozgrzewka i wyciszenie – „smarowanie” stawów

U osób z bólem stawów rozgrzewka jest jednym z najważniejszych elementów treningu, a często bywa pomijana. Chodzi o łagodne „rozbudzenie” mięśni i pobudzenie produkcji mazi stawowej, zanim pojawi się większe obciążenie.

  • Rozgrzewka (5–10 minut):
    • marsz w miejscu lub bardzo spokojny marsz po mieszkaniu,
    • krążenia ramion, nadgarstków, bioder, kolan i stawów skokowych,
    • kilka delikatnych przysiadów do wysokiego krzesła lub półprzysiadów przy ścianie.
  • Wyciszenie (5–10 minut):
    • zwolnienie tempa marszu lub jazdy na rowerze,
    • łagodne rozciąganie mięśni ud, łydek, pośladków i klatki piersiowej,
    • kilka spokojnych, głębszych oddechów w pozycji siedzącej lub leżącej.

Ten fragment treningu często decyduje o tym, jak stawy będą się czuły kilka godzin po wysiłku. Pomija się go dopiero wtedy, gdy ćwiczenia są bardzo lekkie i same w sobie pełnią rolę rozgrzewki.

Znaczenie regeneracji między treningami

Przy odchudzaniu łatwo wpaść w pułapkę myślenia: „Im więcej, tym lepiej”. Tymczasem stawy adaptują się podczas odpoczynku. Zbyt częste i zbyt intensywne sesje, bez czasu na regenerację, zwiększają ryzyko przeciążeń.

  • Na początku dobrze, by między dniami mocniejszej aktywności (np. dłuższego spaceru czy treningu wzmacniającego) był co najmniej jeden dzień lżejszy – z krótszym ruchem, rozciąganiem, ćwiczeniami oddechowymi.
  • Sen w okolicach 7–8 godzin na dobę ułatwia regenerację chrząstki, mięśni i układu nerwowego, co przekłada się na mniejszy ból.
  • Odpowiednie nawodnienie sprzyja elastyczności tkanek – niedobór płynów sprzyja uczuciu „sztywności” i większem zmęczeniu.

Jeżeli mimo przestrzegania tych zasad ból z tygodnia na tydzień wyraźnie narasta, ogólne zmęczenie nie schodzi, a masa ciała stoi w miejscu, przydaje się korekta zarówno treningu, jak i diety.

Najczęstsze błędy przy treningu ze wrażliwymi stawami

Wiele osób, które rezygnują z ruchu „bo stawy nie wytrzymują”, powiela kilka powtarzających się schematów. Świadomość tych pułapek pomaga ich uniknąć.

  • Skoki z totalnej bezczynności do intensywnego planu – zapisanie się od razu na wymagający fitness, bieganie czy długie marsze z kijami po długiej przerwie treningowej. Stawy nie mają czasu się zaadaptować, więc reagują bólem.
  • Trzymanie się jednej, mocno obciążającej formy ruchu – np. wyłącznie szybkie marsze po twardym chodniku codziennie, bez dni lżejszych, bez pracy nad siłą mięśniową i ruchomością.
  • Brak treningu wzmacniającego – postawienie tylko na „spalanie kalorii”, bez wzmacniania mięśni wokół stawów. Początkowo waga może spadać, ale stawy są coraz bardziej „gołe” i podatne na przeciążenia.
  • Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

    Czy mogę schudnąć, jeśli boli mnie kolano lub biodro?

    Tak, ból stawów nie przekreśla odchudzania, ale wymaga mądrze dobranego ruchu. Zamiast całkowicie rezygnować z aktywności, lepiej zmienić jej formę na taką, która mniej obciąża kolana, biodra czy kręgosłup.

    Dobrze sprawdzają się: ćwiczenia w leżeniu i siadzie, rower stacjonarny, orbitrek, spokojny marsz po równym terenie czy aktywność w wodzie. Kluczem jest niższa intensywność, ale większa regularność – organizm spala wtedy kalorie, a stawy dostają łagodny bodziec do pracy zamiast „szoku”.

    Jakie ćwiczenia na odchudzanie są najbezpieczniejsze dla stawów?

    Przy nadwadze i bólu stawów najlepiej sprawdzają się aktywności w pozycjach odciążających i w środowisku, które „zdejmują” z nich część ciężaru ciała. Dzięki temu pracują mięśnie, poprawia się krążenie, a same stawy nie dostają mocnych uderzeń.

    Najczęściej polecane formy ruchu to:

  • rower stacjonarny lub orbitrek w spokojnym tempie,
  • ćwiczenia w wodzie, pływanie, aqua aerobik,
  • spokojne marsze po miękkim, równym podłożu,
  • ćwiczenia w leżeniu i siadzie: zginanie i prostowanie nóg, unoszenie bioder, delikatne rozciąganie.

Na start lepiej unikać biegania po twardym podłożu, podskoków, dynamicznych zmian kierunku i gwałtownych przysiadów „do ziemi”. Do takich rzeczy można wracać (o ile lekarz nie widzi przeciwwskazań) dopiero po wzmocnieniu mięśni i zmniejszeniu masy ciała.

Skąd wiem, że ból przy ćwiczeniach jest „bezpieczny”, a kiedy przestać?

Łagodny, tępy dyskomfort (np. 3–4/10), rozlany wokół stawu czy w mięśniu, który pojawia się w trakcie ruchu i znika po kilku–kilkunastu godzinach, jest zazwyczaj normalną reakcją na dawno nieużywany wysiłek. Ciało się adaptuje – mięśnie i stawy „przypominają sobie”, jak pracować.

Niepokojący jest ból ostry, kłujący, w jednym konkretnym miejscu (np. punkt w kolanie), który narasta z każdym kolejnym ruchem, pojawia się nagle albo wybudza w nocy. W takiej sytuacji trening trzeba przerwać lub mocno zmodyfikować (zmienić ćwiczenie, zmniejszyć zakres ruchu, obciążenie), a jeśli dolegliwości nie mijają – skonsultować się z lekarzem lub fizjoterapeutą.

Czy ruch nie zniszczy jeszcze bardziej moich „zwyrodniałych” stawów?

To częsty lęk: „skoro staw jest zużyty, każdy ruch go dobije”. W rzeczywistości chrząstka stawowa właśnie dzięki ruchowi lepiej się odżywia, bo przy zginaniu i prostowaniu stawu dochodzi do „pompowania” płynu stawowego. Długie unieruchomienie zwykle nasila sztywność i ból.

Stawom szkodzi nie sam ruch, lecz nieodpowiedni ruch: duże obciążenia, złe ustawienie osi (np. „zapadanie się” kolan do środka), skoki na twardym podłożu bez przygotowania. Ćwiczenia w neutralnych ustawieniach, z łagodnym zakresem ruchu, w odciążeniu i z kontrolą techniki działają ochronnie – wzmacniają mięśnie wokół stawu i poprawiają jego stabilność.

Czy da się schudnąć tylko dietą, bez ćwiczeń, kiedy bolą stawy?

Redukcja masy ciała bez ruchu jest możliwa, ale zwykle dużo trudniejsza do utrzymania. Przy samej diecie organizm chętnie pozbywa się także mięśni, przez co spada metabolizm spoczynkowy – spalasz mniej kalorii, nawet kiedy nic nie robisz. Potem każdy „mały grzech” żywieniowy szybciej odkłada się w postaci tkanki tłuszczowej.

Nawet łagodny ruch (kilka razy dziennie po 10–15 minut ćwiczeń w siadzie czy leżeniu, spokojne spacery) pomaga utrzymać lub zwiększyć masę mięśniową, poprawia pracę hormonów głodu i sytości, a do tego zmniejsza sztywność i ból stawów. Dieta + dostosowany do możliwości ruch to po prostu łagodniejsza droga do celu.

Kiedy z bólem stawów lepiej najpierw iść do lekarza lub fizjoterapeuty, a nie zaczynać samemu?

Sygnały ostrzegawcze, przy których lepiej nie startować z ćwiczeniami na własną rękę, to przede wszystkim:

  • nagły, silny ból po urazie (upadek, skręcenie, „strzał” w stawie),
  • duży obrzęk, zaczerwienienie i wyraźne ocieplenie stawu,
  • ból, który budzi w nocy lub nie zależy od ruchu,
  • uczucie zablokowania – brak możliwości pełnego zgięcia lub wyprostu,
  • gorączka i złe samopoczucie ogólne z bólem wielu stawów,
  • poważne choroby serca, niekontrolowane nadciśnienie, zaawansowana cukrzyca, RZS w ostrej fazie.

W takich sytuacjach lekarz lub fizjoterapeuta dobierze bezpieczny poziom obciążeń i, jeśli trzeba, zleci badania. Przy „typowych” przewlekłych bólach kolan czy kręgosłupa najczęściej zaleca się raczej stopniowe wprowadzanie ruchu niż zakaz aktywności.

Jak często ćwiczyć przy nadwadze i bolących stawach, żeby odchudzać się bez przeciążenia?

Lepsze efekty dają częstsze, krótsze sesje o niskiej lub umiarkowanej intensywności niż rzadsze, bardzo męczące treningi. Dobrym punktem wyjścia może być 5–6 dni w tygodniu po 15–20 minut spokojnego marszu, jazdy na rowerze stacjonarnym lub ćwiczeń w pozycji siedzącej/leżącej.

Dla części osób praktyczne są też 2–3 krótkie bloki dziennie po 8–10 minut (np. rano proste rozruszanie stawów, w południe ćwiczenia z gumą, wieczorem spokojny spacer). Organizm „zsumuje” ten wysiłek, a stawy mają więcej czasu na adaptację i regenerację niż przy jednym, długim, ciężkim treningu raz na kilka dni.

Poprzedni artykułPraca siedząca po 35. roku życia: cichy wróg zdrowych stawów kręgosłupa
Elżbieta Witkowski
Lekarka z doświadczeniem w pracy z pacjentami z chorobami zwyrodnieniowymi i stanami bólowymi stawów. Na OdmładzanieStawow.pl wyjaśnia zawiłości diagnozy, leczenia i profilaktyki w sposób przystępny, ale bez upraszczania faktów. W swoich tekstach opiera się na aktualnych rekomendacjach towarzystw naukowych oraz własnej praktyce gabinetowej. Zwraca uwagę na konieczność indywidualnego podejścia, rozsądnego stosowania leków i łączenia farmakoterapii z ruchem. Jej priorytetem jest bezpieczeństwo czytelnika i obalanie mitów dotyczących „cudownych” metod na ból stawów.